Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Wróciłam!
Nareszcie w domu! Już myślałam, że nigdy się tego nie doczekam. Już dwa dni temu byłam spakowana i gotowa do drogi w każdej chwili. Cały dzień siedziałam jak na szpilkach, a w nocy nie mogłam spać. Wczoraj wypisali mnie ze szpitala, ale trochę to trwało. Sama wizyta u mojego lekarza zabrała ze dwie godziny. Osłuchał mnie, obadał, po czym uraczył grubą na kilka centymetrów teczką z moimi dokumentami (dostałam ksera wyników wszystkich badań) oraz całą masą nakazów, zakazów, ostrzeżeń i rad. Dostałam trzy bardzo urzędowo wyglądające papierki, które powinnam oddać dyrektorowi, higienistce i wychowawczyni w szkole, coby wiedzieli, jaka jest sytuacja. Lekarz zakazał mi się forsować i męczyć, napisał permanentne zwolnienie z WFu, kazał unikać długich spacerów i zawsze mieć pod ręką kogoś, kto wie, co robić, gdyby przydarzyło się coś nieprzyjemnego. Bardzo eufemistycznie to ujął, swoją drogą.
Tak czy inaczej - w końcu wyszłam ze szpitala i razem z rodzicami wsiadłam do naszej kochanej Micry. W tym momencie dziękowałam Opatrzności, że jest zima i że mogę nie zwracając na siebie uwagi nosić czapkę. Z taką łysą głową to ewentualnie mogłabym za goryla rodziców robić.
W domu znalazłam się około szóstej po południu. Z dziką radością rzuciłam się na kota - biedna Kali, niemal jej nie udusiłam - i na lodówkę. Rodzice wiedzieli, co kupić, bym wpadła w ekstazę. Zasiadłam potem na łóżku rodziców, opychałam się budyniem, jogurtem, serkiem homogenizowanym i kakao oraz wgapiałam w telewizor. Obejrzeliśmy z rodzicami "Casino Royal", po czym stwierdziliśmy, że było daremne i w całym tym nowym Bondzie z Bonda nie było nic prócz numeru 007. I gnata. Dopiero ostatnia scena filmu w jakiś sposób oddawała naturę i klimat filmów o Bondzie.
Wieczorem wzięłam długą, gorącą, odprężającą kąpiel, a potem do nocy siedziałam, czytając. Jak mi tego wszystkiego brakowało! Przyrzekłam sobie, że nigdy więcej nie dam wpakować się do szpitalnego łóżka.
Rano pojechałam z mamą (wzięła dwudniowy urlop, coby mnie zainstalować w domu) do Katowic, kupiłyśmy sobie kilka ciuchów (nic tak nie odpręża, jak wydanie dwustu złotych na nową spódnicę!) i buty zimowe dla mnie (bo przecież ja trafiłam do szpitala przed nadejściem zimy), nabyłyśmy też perukę dla mnie (zawsze marzyłam o długich, gęstych, falowanych czarnych włosach - wreszcie bezboleśnie mogłam spełnić to moje chciejstwo. Moje prawdziwe włosy są nijakie, ni to blond, ni to brąz, cienkie, rzadkie i krótkie... to znaczy były zanim wypadły), po czym zjadłyśmy ogromną pizzę Hawaii w Pizzy Hut, niedaleko Qubusa. Wychodząc z pizzerii uznałyśmy, że mamy jeszcze sporo czasu i wstąpiłyśmy do Qubusa, do kina Helios. Obejrzałyśmy "Pachnidło", ja pozachwycałam się trochę Alanem Rickmanem, a mama Dustinem Hoffmanem. Doskonały film, polecam wszystkim! Robi spore wrażenie.
Niedawno wróciłyśmy. Teraz mama wzięła się za obiad, a ja siedzę przed Dżazem i stukam w klawiaturę, z ogromnym bananem na twarzy zamiast uśmiechu i dziwną lekkością w sercu. Dobrze mi tu. Dobrze jest wrócić do domu.
[Amy 2.02.2007 o 14:59:30] [
Powrót] [
Komentuj]
[
Uwaga! To tylko opowiadanie!]
Jak zwyle wspaniałe :]
[Yesterdays 8.02.2007 o 10:07:55]
[] [brak www] [83.238.234.229]
Jestem pod wrażeniem twojego wspamiałego opowiadania!!! :)
Czekam na dalszą część!!! :)
[moniska 7.02.2007 o 14:52:10]
[] [brak www] [212.2.100.181]